RSS
2018/11/30 12:40

Orzeczenie sądowe związane z Twoim kontem reklamowym Google – o co chodzi?

30 listopada 2018 roku wielu reklamodawców Google Ads (dawniej AdWords) otrzymało email na temat orzeczenia sądowego związanego z kontem reklamowym Google.

Reklamodawcy zostali poinformowani, że na mocy wyroku sądu Google udostępni m.in. ich imię, nazwisko, nazwę firmy, adres i numer telefonu oraz informacje związane z kwotami otrzymanych przez reklamodawcę zwrotów (zob. screen poniżej).

W związku z tą wiadomością otrzymaliśmy wiele pytań od klientów, bo list wydawał się niejasny.

O co chodzi?

Z wyjaśnień, które otrzymaliśmy od Google wynika, że w roku 2017 Google usunęło ze swojej sieci dwóch wydawców, AdTrader i Bulletin Marketing. Miało to związek z naruszeniem zasad obowiązujących wydawców sieci Google. W konsekwencji, firma Google wstrzymała wypłaty dla tych wydawców, a ci podali Google do sądu.

Jeden z dokumentów dotyczących tej sprawy jest dostępny online na stronie Santa Clara University. Powód zarzuca Google, że zatrzymując wypłaty dla wydawców za nieprawidłowe kliknięcia, nie zwróciło tych pieniędzy swoim klientom (reklamodawcom). W toku procesu sąd zobowiązał Google do podania szczegółów dotyczących zwrotów dla reklamodawców. 

Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że prawnicy reprezentujący strony procesu skontaktują się z reklamodawcami, np. by potwierdzić, że ci otrzymali zwrot pieniędzy.

Pozostaje oczywiście pytanie, czy reklamodawcy w ogóle będą mieli obowiązek na takie zapytania udzielać odpowiedzi (musiałby zobowiązać ich do tego ważny nakaz sądowy). Chociażby z tego powodu reklamodawcy w Polsce raczej nie powinni oczekiwać dalszego ciągu tej sprawy. Inną kwestią jest, w jaki sposób reklamodawca mógłby te informacje potwierdzić, skoro kwoty zwrotów oraz statystyki nieprawidłowych kliknięć podawane są zbiorczo, co najwyżej w podziale na kampanie (a nie na konkretnych wydawców).

Jeśli reklamodawca otrzymał taką wiadomość, to oznacza że w kwietniu, czerwcu lub lipcu 2017 roku otrzymał zwrot z tytułu reklam publikowanych u wydawców, którzy pozwali Google. Dane reklamodawców zostały oznaczone jako poufne, więc prawnicy nie będą mogli ich wykorzystać w inny sposób niż dla celów procesu z Google.

Reklamodawcy i wydawcy

Przypomnijmy: reklamy Google to nie tylko “linki sponsorowane” w wyszukiwarce Google, ale także reklamy tekstowe, graficzne i wideo wyświetlane na stronach nie należących do Google – np. portalach internetowych, blogach, aplikacjach mobilnych – nazywanych wydawcami. Wydawcy udostępniają firmie Google powierzchnię reklamową, a Google umieszcza tam reklamy swoich klientów – reklamodawców. Sieć reklamowa Google jest więc pośrednikiem między reklamodawcami, którzy płacą za reklamy, a wydawcami, którzy zarabiają na umieszczaniu reklam na swoich stronach i aplikacjach.

Zostać wydawcą w sieci reklamowej Google jest stosunkowo łatwo – wystarczy np. zarejestrować się w programie AdSense. Po trwającej około tygodnia weryfikacji uzyskuje się decyzję w sprawie dopuszczeniu do programu.

Źródło grafiki: Google – jak działa AdSense

Program ten wymaga od wydawców spełniania określonych w regulaminie zasad dotyczących m.in. treści, przy których wyświetla się reklama oraz sposobu wyświetlania reklam. Google zastrzega sobie prawo wstrzymania wypłaty wynagrodzenia w przypadku stwierdzenia naruszenia tych zasad.

Jednocześnie reklamodawcy nie są obciążani kosztami za interakcje z reklamami, które zostały uznane za nieprawidłowe, a ewentualne pobrane wcześniej przez Google kwoty są zwracane.

Jaki jest cel tych zasad ?

Chodzi tu m.in. o zabezpieczenie wizerunku klientów Google (reklamodawców), którzy mogą nie chcieć, aby ich reklamy pojawiały się w się w sąsiedztwie kontrowersyjnej, czy wręcz niezgodnej z prawem treści.

Kolejnym aspektem jest sposób wyświetlania reklam. Reklamodawcom nie wolno wymuszać kliknięć, oferować korzyści za kliknięcie bądź wyświetlenie reklamy, czy w inny sposób powodować, że reklamy generują sztuczny ruch. Znaczenie też ma, w jaki sposób wydawcy zdobywają ruch na swoich stronach i aplikacjach. W szczególności zakazane jest wysyłanie spamu czy wykorzystywanie złośliwego oprogramowania.

Tego rodzaju praktyki są wbrew interesom reklamodawców, którzy reklamują się za pośrednictwem Google Ads. Mimo że raporty wykazują skuteczność takich reklam (wyświetlenia, kliknięcia, a czasem nawet konwersje), to faktycznie jest to manipulacja. O nieuczciwych praktykach, na których tracą reklamodawcy możesz przeczytać w artykule na temat oszustw w performance marketingu lub obejrzeć naszą prezentację na ten temat z semKRK#10:

 

Google przywiązuje dużą wagę do zwalczania nieuczciwych praktyk, które szkodzą reklamodawcom. Tworzone są zaawansowane algorytmy, a nad całością czuwają wyspecjalizowane zespoły. Nierzetelni wydawcy są eliminowani z sieci.

Skuteczność tych działań widać, jeśli porównamy skalę nadużyć z sieciami, w których nie przywiązuje się aż tak dużej wagi do prewencji i proaktywnego wykrywania nieprawidłowości – zob. case dotyczący fałszywych konwersji w kampaniach promujących aplikację mobilną.

O co chodzi w tym przypadku?

Nie udało się nam znaleźć informacji, jakie dokładnie nadużycia zarzuciło Google tym wydawcom i na jakiej podstawie te kliknięcia zostały uznane za nieprawidłowe. Wydawcy zarzucają, że zatrzymano im całość wynagrodzenia, mimo że ewentualne nadużycia dotyczyły tylko pewnego procenta generowanego ruchu. Twierdzą też, że w niektórych przypadkach Google zwróciło reklamodawcom nie całość, tylko 7-10% wydatków na reklamy u tych wydawców i zarzucają Google kłamstwo. Niewykluczone, że wkrótce dowiemy się więcej na ten temat.

Reklamodawcy, którzy otrzymali takie zawiadomienie nie powinni się jednak niepokoić – nie są stroną w tej sprawie.



Autor

Witold Wrodarczyk

Dyrektor Operacyjny Adequate Interactive Boutique Google Analytics & AdWords Qualified Professional

Adequate - Agencja interaktywna

Adres:
ul. Okopowa 47/23
01-059 Warszawa
Telefon:
(+48) 22 299 50 28

Sprawdź naszą Politykę Prywatności. Są tam WAŻNE INFORMACJE o używanych tu cookies i przetwarzaniu Twoich danych.